Cześć!
Tak jak wczoraj powiedziałam, przychodzę dziś z notką 'Jeden dzień ze mną'. Często dostaję pytania co robię cały dzień, jak wygląda mój dzień, a ja już kilka razy składałam taką obietnicę. Kilka razy zbierałam się też do tego żeby taką notkę zrobić ale zawsze nic z tego nie wychodziło, bo wydawało mi się, że to wszystko jest tak nudne że nie ma czego pokazywać. Dalej mi się tak wydaje, ale z drugiej strony stwierdziłam, że raz kozie śmierć.
Mój dzień zaczyna się w okolicy 7.10 - 7.15. Wstaję o tej porze by odwieźć siostrę do szkoły na godzinę 8.
O 7.30 siedziałam już w samochodzie, na tyle przytomna by prowadzić. Lubię wstawać wcześniej, bo to oznacza, że mam dla siebie więcej czasu w ciągu dnia.
O godzinie 8 byłam już w domu i zabrałam się do przygotowywania śniadania. Pomagała mi w tym jedna z naszych kotek, Szkatuła. Zawsze kiedy przygotowuję posiłki przynoszę do kuchni laptopa i odpalam filmiki na YT, żeby nadrobić zaległości. Dziś towarzyszyła mi Ssarusska. Polecam jej kanał :)
10 minut później moje śniadanie było gotowe. Świeży sok z grejpfrutów i pomarańczy oraz owsianka z truskawkami i suszoną żurawiną. Ostatnio uwielbiam suszoną żurawinę!
O 8.30 zebrałam się do ogarnięcia się. O 10 musiałam być na mieście, żeby zrobić zakupy, a o 11.00 byłam umówiona z koleżanką na coś do przekąszenia.
Kosmetyki których dziś użyłam :) Zrobienie makijażu, uczesanie się i ubranie zajmuje mi niecałą godzinę.
Makijaż oczu, brwi i podkład na twarzy :)
Potem tona korektora żeby rozświetlić okolice pod oczami i nadać twarzy blasku.
A na koniec bronzer, róż, rozświetlacz i pomadka. Rimmel Lasting Finish sprawdza się perfekcyjnie.
Gotowy makijaż prezentuje się tak.
Jeszcze rozkmina, czy założyć biały t-shirt...
...czy różowy?
Wygrywa różowy. Do tego na koniec zakładam dżinsowo-dresową kurteczkę, którą zobaczycie potem na zdjęciach. I panterkowe slip-ony.
O godzinie 10 otwierano Rossmana. Na miejscu byłam przed 10 i zobaczyłam całkiem spory tłumek ludzi, którego się nie spodziewałam. Kiedy o 10 otwarto sklep, prawie wszyscy rzucili się na szafę Bourjois i pomadki Rouge Edition Velvet. Dorwałam do swoich rączej odcień Pink Pong, ale jakaś pani ukradła mi sprzed nosa Ole Flamingo!
W ogóle nie rozumiem tego, że wiedząc, że jest wyprzedaż, sklep wystawia na stan po jednej sztuce danego produktu, i to tak popularnego. Potem biedne pracownice musiały przychodzić na życzenie klientów i podawać im wszystko z szuflad pod szafą. Na szczęście udało mi się też dostać Ole Flamingo.
Od lewej: Ole Flamingo i Pink Pong
A tak wyglądały całe moje zakupy. Do dwóch pomadek Bourjois dokupiłam pomadkę w moim naturalnym kolorze ust z Eveline.
Ole Flamingo! na ustach...
.... i Pink Pong na ustach.
Prosto z Rossmana pojechałam na spotkaniu z koleżanką. Razem poszłyśmy na kebaba. To nie był zbytnio fit posiłek, ale wiecie, raz na jakiś czas... ;)
Z Zosią poszłyśmy też na chwilę do galerii i na szmateks.
Długa, niebieska sukienka będzie idealna na sesje. Za to krótka, miała być dla mnie ale niestety jest za wąska w biuście :( Musiałam oddać ją młodszej siostrze, która wygląda w niej prześlicznie, więc w sumie nawet się cieszę.
Po spotkaniu z Zosią pojechałam prosto po siostrę. Codziennie odbieram ją ze szkoły, a potem jedziemy na zakupy spożywcze.
Po powrocie do domu od razu wzięłam się za gotowanie. Siostra była głodna, a do tego narzeczony lada moment miał wrócić z pracy, więc wiecie. Bycie kurą domową zobowiązuje.
To spaghetti to bardzo szybkie i przepyszne danie. Mięso mielone, wieprzowe (od 400 do 700g, w zależności od tego ile osób chcemy wykarmić), dusimy na patelni. Czekamy aż się udusi, po czym dodajemy sos słodko-kwaśny. Gotujemy też makaron, a potem podajemy razem na talerzu. Pyszności! Jem je jednak rzadko, bo jest mało zdrowe.
A po obiedzie czas na trochę relaksu. Piwo i obrabianie zdjęć to coś, co niesamowicie mnie odpręża.
Dziś zajmowałam się zdjęciami uroczej pary z którą miałam okazje niedawno współpracować. Do tego kilka zdjęć z ostatnich z sesji portretowych . Czas zleciał mi niesamowicie! Od 16.30 do 20 spędziłam czas na photoshopowaniu.
Potem przyszedł czas na porządne wyszorowanie moich pędzli. W sam raz będą czyste do jutrzejszej notki! :) Pędzle myję mydłem Protex, które w dwie sekundy dopiera każde zabrudzenie, nawet z jasnego włosia. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu :)
O 20.30 czas na kąpiel, tym razem moją, i wieczorny relaks z bliskimi. Wtedy obrabiam zdjęcia z sesji tfp, piszę notki, ogarniam kolejne sesje itp. Ogólnie, nic ciekawego.
Kiedy kończę ten wpis, jest 22.20, a ja uciekam do spania. Jak widzicie, podczas mojego dnia nie dzieje się nic ciekawego, tak jak mówiłam na początku. :)
Miłej nocy i do napisania jutro! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miszmasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miszmasz. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 maja 2015
sobota, 4 kwietnia 2015
Nowości
Cześć i czołem, co tam u was? Dziś notka o tym, co zakupiłam sobie lub dostałam w ostatnim czasie. Ostatni czas, to okres ostatnich 6 tygodni. Będzie trochę kosmetycznie i trochę ubraniowo. Zapraszam! :)
Jeden bubel i jeden ulubieniec. Zgadnijcie, który to bubel? Kto obstawił Rimmela, może sobie pogratulować. Kupiłam go bo mój podkład Astora nie jest idealny. Jest dobry, ale brakuje mi w nim tego czegoś. Skuszona dobrą, a nawet bardzo dobrą opinią Hani DigitalGirl poleciałam do Rossmana i zakupiłam Lasting Finish w odcieniu najjaśniejszym. W sklepie odcień pasował (jak zawsze, pff!). Po nałożeniu na twarz też wygląda pięknie, super, ekstra, do pierwszych piętnastu minut. Potem skóra robi się dużo ciemniejsza. Na lato będzie jak znalazł, bo ma fajne świeże wykończenie, ale kurde ten odcień... nie nie nie!
W związku z tym wczoraj poszłam do drogerii i przeprosiłam się z Revlonem. Jest ciężki, ale myślę że jeśli nie będę stosować go codziennie i porządnie dbać o nawilżanie, jakoś to będzie. Podkład ma idealny odcień mojej skóry.
Perfumy Ralp Lauren Rocks. O kurczę, macie tak czasem że kupujecie perfumy i wiecie że to zapach, który opisuje was na 100% i na 100% do was pasuje? Ja właśnie tak miałam 6 lat temu! Kiedy pierwszy raz popsikałam się tym perfumem, przepadłam. Są po prostu cudowne. Pachną mandarynkami, kokosem i czymś jeszcze, chyba imbirem? Nie wiem. Tak czy siak, butelkę 100ml męczyłam 6 lat. A kiedy się skończyła, kolejną, tym razem 50ml, dostałam na urodziny :)
Tusz do rzęs Maybelline Rocket Volume Express. Idealny tusz dla moich rzęs :)
To zamówienie które zrobiłam na stronie Cocolita.pl . Postanowiłam trochę zapoznać się firmą Make Up Revolution. Zamówiłam metaliczny cień do powiek, szminkę w płynie i rozświelacz. Jestem mega zadowolona ze wszystkich produktów! :)
![]() |
| od lewej - szminka, cień z płynem, cień bez płynu, rozświetlacz. |
Na ten produkt czaiłam się już chyba z pół roku i w końcu go zamówiłam - róż do policzków z firmy NYX w odcieniu Taupe ma idealny, szaro-brązowy kolor. Idealny do mojej jasnej cery, używam go zamiast bronzera do konturowania. Nie ma w sobie czerwonych tonów, za to ogromny plus.
Kredka do oczu w cielistym kolorze z My Secret i kolejne pudełko pudru Rimmel Stay Matte. To już chyba trzecie. Chyba nie muszę mówić jak bardzo go lubię? :)
To również rzecz na którą się czaiłam i czaiłam aż w końcu ją kupiłam. Na 100% zrobię o niej osobną notkę, jest tego warta!
10 cieni zamkniętych w magnetycznej kasetce, które wybieramy sobie sami. Ja skompletowałam 9 do oczu i jeden do brwi.
Czas na ubrania :)
Jakiś czas temu przekonałam się do sklepu H&M. Dawniej go nie lubiłam, bo w sumie dużo rzeczy wisi tam bokiem i trzeba grzebać w wieszakach a ja tego nie lubię. Wolę jak wszystko jest przejrzyste jak na dłoni. Ostatnio jednak, zwłaszcza odkąd otwarli stronę internetową, przepadłam.
Dżinsy z wysokim stanem które widzieliście dwie notki temu. Kocham je! Są super wygodne i mają piękny kolor.
Szorty które dorwałam przez stronę internetową za jedyne 25zł. Wysoki stan, rozciągliwy materiał, bardzo wygodne. Już nie mogę się doczekać lata w nich.
Swoją drogą, kiedy wczoraj sprzątałam w szafie, okazało się że mam aż 14!! par szortów. Chyba przez następne 3 lata nie kupię żadnych następnych.
Sukienka, mój hit na lato i wiosnę. Nie mogę się doczekać kiedy będzie na tyle ciepło żebym mogła ubrać tę sukienkę do czarnej ramoneski. Jest po prostu świetna! Oczywiście z H&M.
To coś, czego miało tu nie być, bo jeszcze 3 godziny temu nie byłam w posiadaniu tych przesłodkich butów. Jednak tata wracając z Hiszpanii przywiózł mi mały prezent :) Jestem w tych butach absolutnie zakochana i mam nadzieję że jutro będzie tak ciepło i sucho że będę mogła założyć je do babci.
Już za kilka dni, mam nadzieję że we wtorek, kolejna notka, o palecie Inglota. Co myślicie o tym, by od przyszłej soboty/niedzieli zrobić tydzień ze mną? Codziennie, przez tydzień dodawałabym notkę. Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o takim pomyśle!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































